Międzynarodowe Targi Poznańskie MTP POZNAŃ Polska
 
 
COP 19 – STADION NARODOWY
Przygotowaliśmy część infrastrukturalną Szczytu Klimatycznego
cop

Twórcy targów

Cyryl Ratajski

W stronę Europy i świata

image001.jpgKultowy prezydent Poznania, jedyny, który doczekał się własnego pomnika. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Berlińskiego, do Poznania przeniósł się w 1911 roku, z Raciborza. Zapamiętany przez współczesnych jako "ojciec miasta", który sprawił, że stało się ono najbardziej europejskim z polskich miast II Rzeczypospolitej, a czasy jego kadencji wspominane są do dziś jako "złoty okres" w najnowszych dziejach Poznania. Kiedy w 1924 roku powierzono mu tekę ministra spraw wewnętrznych, cenionego przez siebie urzędu prezydenta miasta nie złożył, wziął jedynie bezpłatny urlop, a kontakty, jakie wyrobił sobie w Warszawie zdyskontował dla dobra Poznania i jego chluby - Targów Poznańskich. Już w 1924 roku zjednał władze centralne do idei nadania Targom międzynarodowego charakteru, wcielonej w życie rok później. "Budowniczy Poznania i Targów" - nazywano go bez przesady i dodawano: "Zastał Targi drewniane, a pozostawił murowane". Pod koniec jego kadencji Targi były niemal odrębną dzielnicą Poznania i dysponowały czternastoma pawilonami łącznej powierzchni blisko 48 tysięcy metrów kwadratowych. "Zawsze chętny swą szkatułą dla budowy Targów" - pisano o nim. "Żywioł i główna troska - to budowa. Stale nie ma czasu. Pięć minut to już wiele. Serce Targu!" Doprowadził do zorganizowania na terenach targowych w 1929 roku Powszechnej Wystawy Krajowej - największego w dziejach przedsięwzięcia promującego Polskę i jej osiągnięcia.

Edward Mazurkiewicz

Wymyślił Targi Poznańskie

image002.jpgW pochmurne popołudnie 24 kwietnia 1931 roku, tłum gości odzianych w żałobne stroje wypełnił ozdobioną czarnym suknem reprezentacyjną salę Domu Kupiectwa Polskiego przy ulicy Zwierzynieckiej 12. Wśród zgromadzonych można było rozpoznać najważniejsze w Poznaniu persony: prezydenta Cyryla Ratajskiego, szefa Rady Miejskiej Witolda Hedingera, prezesa Izby Przemysłowo-Handlowej Seweryna Samulskiego, prezesa Związku Towarzystw Kupieckich Kazimierza Otmianowskiego i wreszcie dyrektora poznańskich Targów Mieczysława Krzyżankiewicza wraz nieodłączną "prawą ręką" - baronem Stefanem de Ropp. Dokładnie o wpół do czwartej, ksiądz radca Putz dał znak do rozpoczęcia ceremonii ostatniego pożegnania jednego z najbardziej energicznych kupców owego czasu, niedawnego sekretarza Związku Towarzystw Kupieckich - Edwarda Mazurkiewicza, zmarłego trzy dni wcześniej na ciężka chorobę serca. Spośród wielu zasług nieboszczyka, wyliczanych przez kolejnych przemawiających nad trumną oficjeli, jedna powtarzała się najdobitniej: to Mazurkiewicz był rzeczywistym twórcą Targu Poznańskiego, dziś znanego jako Międzynarodowe Targi Poznańskie. Ufając naocznemu świadkowi narodzin idei urządzenia targów w Poznaniu, uznać można, że miejscem tych narodzin była restauracja "Varsowia" przy ulicy 27 Grudnia, znana później jako "Ziemiańska", a godziny poczęcia określić trzeba jako przedpołudniowe: "Było wczesne marcowe przedpołudnie 1919 roku. W "Ziemiańskiej" zasiedli trzej młodzi panowie - adwokaci Kazimierz Frąckowiak i Alfred Hundt oraz Jerzy Stam, dziennikarz z powołania, choć piastujący stanowisko dyrektora Związku Towarzystw Kupieckich w Poznaniu, za prezesury Szambelana Cegielskiego. Do zaczytanych w porannych gazetach dołączył się Edward Mazurkiewicz, prawa ręka Cegielskiego i wiceprezes związku kupieckiego. Z kieszeni surduta wyraźnie podnieconego przybysza wystawało wydatnie "Leipziger Zeitung", dziennika który codziennie znajdował się na biurku pana prezesa: - Wiecie, Lipsk z tymi swoimi Targami nie tylko imponuje, ale mnie również i drażni - zaczął Mazurkiewicz. Czy Poznań wyleciał sroce spod ogona? Co byście powiedzieli na Targi Poznańskie? To tak, jakby klamka zapadła - wspominał później Jerzy Stam. Zatelefonowałem do prezydenta miasta Jarogniewa Drwęskiego, w sprawie nie cierpiącej zwłoki. W sprawie, która zrodziła się bodajże czy przed godziną. Drwęski wysłuchał nas uważnie, by zakończyć bardzo krótką rozmowę jednym zdaniem - Sprawa jest jasna, robimy!" Rzecz cała we wspomnieniach maluje się dość beztrosko i sielankowo, ale wiele wskazuje na to, że gdyby nie światły, a przede wszystkim rzucony we właściwej chwili pomysł Mazurkiewicza zgrabnie podchwycony przez jego kolegę ze szkolnej ławy - prezydenta Drwęskiego, to być może największe polskie targi nie odbywałyby dziś się w Poznaniu, ale w zupełnie innym mieście. Potrzebę wylansowania imprezy, na której spotykaliby się kupcy i wytwórcy z wszystkich trzech niedawnych zaborów dostrzegano również w byłej Galicji i w Kongresówce. Swoje ambicje w tym względzie zgłosili warszawiacy, apetyt na własne targi mieli również gdańszczanie, czaił się też Lwów. Mazurkiewicz - "zwolennik polityki faktów dokonanych" - sprytnie przeczuwał, że w wyścigu do miana handlowej stolicy kraju wygra to miasto, które po prostu pierwsze urządzi targi. Energiczny kupiec szybko doprowadził do uchwalenia projektu urządzenia targów w Poznaniu na zjeździe delegatów Związku Towarzystw Kupieckich (w marcu 1920 roku), potrafił również - pospołu z innymi poznańskimi działaczami kupieckimi - zjednać dla swojej inicjatywy największą polską instytucję finansowo-przemysłową, jaką był warszawski "Lewiatan" czyli Centralny Związek Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów. Tymczasem konkurencja zaczęła po kolei odpadać z wyścigu. Gdańsk, w którym udało się wprawdzie w 1920 roku urządzić niewielkie targi, wyłączył z rywalizacji traktat wersalski, powołujący Wolne Miasto. Stolica nie miała - co raczej oczywiste! - właściwej reputacji dla tak poważnego jak targi przedsięwzięcia, bo powszechnie wiadomym było, że "w Kongresówce nie dotrzymują kontraktów". Zapały Lwowa skutecznie zdusiła galicyjska nędza. Czternaście miesięcy jakie minęły od rzucenia przez Edwarda Mazurkiewicza idei targów, wystarczyło poznaniakom, by na terenach odziedziczonych po niemieckiej Wystawie Wschodnioniemieckiej (1911 r.), uruchomić pierwszy Targ Poznański. Wystawę - która wedle opinii współczesnych prezentowała się "dość jarmarcznie i kramikarsko" - urządzono w obszernej szopie ustawionej w okolicy Wieży Górnośląskiej (szpetnej pozostałości po niemieckiej wystawie) i w trzech szkołach, przy ulicach Berwińskiego, Słowackiego i Różanej, do których upakowano zgłaszające się do ostatniej chwili firmy. Ale organizatorzy mieli prawdziwe powody do satysfakcji: na pierwszy, trwający dziewięć dni targ (28 maja do 5 czerwca 1921 roku), przyjechało aż 1200 wystawców, a przez tereny wystawy przewalił się tłum 40. tysięcy gości. Zadowolony magistrat i rada Poznania szybko uchwaliły przejecie Targu przez miasto, a dwa lata później Rada Ministrów zatwierdziła coroczną organizację targów w Poznaniu, które już w 1925 roku stały się imprezą międzynarodową. Pierwsze kroki do uruchomienia najbardziej znanej poznańskiej firmy i wylansowania niekwestionowanego współczesnego symbolu miasta zostały postawione.
Na próżno szukać nazwiska Edwarda Mazurkiewicza w wydanym w 1981 roku, liczącym prawie dziewięćset stron "Wielkopolskim Słowniku Biograficznym". Światły kupiec nie patronuje żadnej ulicy w Poznaniu, nie uhonorowano jego imieniem również ani jednego z licznych z poznańskich placów. Z treści pamiątkowej tablicy, umieszczonej przed laty w hallu zarządu MTP, dowiedzieć się można, że twórcą poznańskich Targów był pierwszy prezydent niepodległego miasta - Jarogniew Drwęski. A o Mazurkiewiczu, ani mru, mru!
(Źródło: Marcin J. Januszkiewicz i Adam Pleskaczyński, "Swój do swego czyli Księga kupiectwa poznańskiego")

Jarogniew Drwęski

Ten, który stworzył warunki!

Syn ziemianina, Kazimierza Drwęskiego i Klaudii ze Skoroszewskich; urodził się 6 grudnia 1873 roku w Glinnie koło Poznania. Absolwent berlińskiego uniwersytetu, w oczach współczesnych uchodził nie tylko za znakomitego prawnika, ale również świetnego organizatora i administratora. Przez dwie kadencje był członkiem niemieckiej rady miejskiej Poznania. 11 listopada 1918 roku mianowany pierwszym polskim nadburmistrzem Poznania, a 17 kwietnia 1919 roku powierzono mu godność prezydenta miasta. W październiku 1920 roku stanął na czele 44-osobowego Komitetu Wystawy (przyszłych Targów Poznańskich). Zainspirowany do zorganizowania pierwszych Targów przez poznańskich kupców, był przekonany, że "które miasto pierwsze urządzi targi, to będzie je miało." O Targi, z niechętnymi im radnymi - uważali, że fundusze miejskie są dostatecznie wyczerpane skutkiem pełnienia przez Poznań roli "miasta szpitalnego" podczas wojny bolszewickiej - musiał walczyć wprost z determinacją lwa: "Z takimi pomysłami należy Drwęskiego zamknąć w klatce i pokazywać w Zoo". Na przekór wątpiącym, doprowadził ideę Targów do skutku i to głównie dzięki niemu, miasto przeznaczyło na ten cel tereny po dawnej Wystawie Wschodnioniemieckiej (1911r.), inne obiekty oraz 6 milionów marek polskich. Odtąd Targi finansowane były z budżetu Stołecznego Miasta Poznania i organizowane przez Komitet Targu Poznańskiego. Bez determinacji Drwęskiego wyścig o pierwszeństwo w urządzeniu Targów w niepodległej Polsce, wcale nie musiałby być przez Poznań wygrany. Drwęski niedługo cieszył się sukcesem swego życia, bo umarł zaledwie trzy miesiące po zakończeniu Pierwszego Targu Poznańskiego - 14 września 1921 roku.

Mieczysław Krzyżankiewicz

Pierwszy dyrektor i "mózg Targu"

image003.jpgKupiec branży farmaceutyczno-drogeryjnej, który swojego fachu wyuczał się w Monachium i Berlinie. Dyrektorem Targów został dość przypadkowo, bo po 1918 roku, po masowym exodusie Niemców do Vaterlandu, wiele stanowisk wymagających fachowego przygotowania obsadzano w Poznaniu wedle kryterium prawości i uczciwości, a te niewątpliwie były jego udziałem. Współcześni podnosili wiele innych atutów Krzyżankiewicza: "Natura ekspansywna i niespokojna, ex-globtrotter, zagorzały lingwista. Płodny w pomysły i pracowity aż do przesady." Okazał się sprawnym menedżerem, rozpieranym wręcz energią. Zręcznie godził stanowisko dyrektora Targów - "z podziwu godną wytrwałością dzierży na swych krępych barkach ciężkie czasy i gmach Wieży Górnośląskiej" - oraz dyrektora jarmarków wełny, współorganizował pierwsze w Polsce linie lotnicze, znajdował również czas na propagowanie turystyki i honory konsula Finlandii. Wspominano również jego słabe strony: "Brakowało mu światowego poloru i odpowiedniej prezencji, był bowiem średniego wzrostu, łysiejącym brunetem o wysokim czole, na bok zaczesanych włosach, w binoklach na nosie". Inni dodawali: "Nigdy nie pamiętał, co i gdzie położył, niesłusznie też nie znosił aut." Braki w prezencji i niedostatek szarmanckich manier, nie przeszkadzały mu w nadzwyczaj sprawnym zarządzaniu firmą aż do 1939 roku, z wyjątkiem roku 1929, kiedy to na targowych terenach rozsiadła się dumnie na kilka miesięcy Powszechna Wystawa Krajowa, kierowana żelazną ręką Stanisława Wachowiaka. W 1931 roku do dyrekcji Targów wstawiono drugi fotel dyrektorski, który zajął reprezentacyjny pod każdym względem światowiec - baron Stefan de Ropp. Dyrektorski tandem bez sporów podzielił się obowiązkami: Krzyżankiewicz zajął się wewnętrznymi sprawami organizacyjnymi Targów i administracją budynków, a na barkach de Roppa spoczęły targowe finanse, reklama oraz sprawy kontaktów zagranicznych.

Stefan de Ropp

Dyrektor światowiec

Trzydziestoczteroletni Stefan de Ropp pojawił się w Poznaniu i na Targach w 1926 roku i od razu dokooptowano go do dyrekcji firmy. To, co robił wcześniej, dawało mu najlepsze referencje. Potomek arystokratycznej rodziny z polskich Inflant - z tytułem barona - o rozległych koligacjach i koneksjach. Wszechstronnie wykształcony: w 1924 roku ukończył studia inżynierskie w Anglii, studiował też w Belgii na wydziale matematyczno-fizycznym i na wydziale prawa oraz w Johanesburgu psychologię i prawo administracyjne. Zanim trafił do Poznania, włóczył się po świecie, pracując w afrykańskich kopalniach złota, amerykańskich bankach i wykładając na uniwersytetach. Pracę na targach łączył udanie z profesurą w Wyższej Szkole Handlowej, wykładaniem języka angielskiego i opracowywaniem podręczników do nauki tego języka oraz odczytami i pogadankami. W 1928 roku włączył się do organizacji Powszechnej Wystawy Krajowej, a dwa lata później został dyrektorem głośnej i udanej Międzynarodowej Wystawy Komunikacji i Turystyki (popularny KOMTUR), co już w 1931 roku otworzyło mu drogę do zajęcia fotela drugiego - obok Mieczysława Krzyżankiewicza - dyrektora poznańskich Targów. Współzarządzanie firmą rozpoczynał w okresie podłej koniunktury, ale nie dał jej upaść, inicjując między innymi w 1934 roku działalność Rady Interesantów Targów Poznańskich, skupiającej 159 krajowych organizacji im sprzyjających, która stała się największym polskim zrzeszeniem gospodarczym. Wiele innych, ambitnych planów - m. in. powołania do życia Politechniki Poznańskiej - unicestwił wybuch II wojny światowej, który zastał Roppa w Stanach Zjednoczonych, gdzie dyrektor poznańskich Targów godnie reprezentował Polskę na Wystawie Światowej w Nowym Jorku.

[ Wstecz ]

podziel się
facebook
google
nk.pl
wykop
digg
blip
grono
twitter
delicio.us
flaker
 
.
alternative baner 1
alternative baner 2
alternative baner 3
alternative baner 4